nie powiem ogromne przeżycie! Do końca nie wierzyliśmy, że jesteśmy w samym centrum wydarzeń! W zeszłym roku podczas przygotowań do jubileuszowego 30 Warszawskiego Maratonu, powstał pomysł konkursu na najciekawsze wspomniania z poprzednich maratonów. Nagrodą główną był wyjazd do Londynu i wzięcie udziału w jednym z największych maratonów na świecie – w Maratonie Londyńskim. Ważny podkreslenia jest fakt, iż nie jest prostą sprawa wzięcie udziału w nim, albowiem co roku chętnych jest ponad dwukrotnie więcej niż miejsc. Z tego też powodu odbywa sie losowanie i startują ci, którym dopisało szczęście:-). My mieliśmy szczęście od samego początku, gdyż jako wieloletni sponsor – Timex miał możliwość uzyskania miejsca dla naszego zwycięzcy – p. Tadeusza Węgrzynowskiego. Tak też znaleźliśmy się w Londynie w piątek z samego rana. Najpierw odwiedziliśmy imponujące Expo – ogromne targi sportowe, gdzie wystawiają się wszystkie znane firmy sportowe. Ogromne stoiska z odzieżą dla biegaczy, butami, zegarkami oraz wszelkiego rodzaju akcesoriami. Tam też odbiera się chipy oraz cały pakiet startowy dla maratończyków.
Pomimo ogromnej liczy uczestników, wszystko jest tak zorganizowane, iż skompletowanie pakietu zajęło nam kilka minut. Mnóstwo wolontaiuszy, w różnym wieku, doskonale poinformowanych, chętnych do udzielenia wszelkich informacji.
Cały Londyn żył przez weekend maratonem. Ludzie na ulicach bardzo przyjaźnie nastawieni, pozdrawiający maratończyków, którzy chętnie pokazywali się wszędzie z torbami z logo maratonu, jakby chcieli powiedzieć – widzicie – jutro biorę udział w maratonie!:-) Na ulicach, którymi prowadziła trasa – dzień wcześniej były tablice informujące o planowanych utrudnieniach. W metrze informacje, aby w niedzielę ograniczych ruch w okolicy startu, aby umożliwić biegaczom dotarcie do wyznaczonego punktu. Poniżej link do bloga Tadeusza, który napisał parę zdań zaraz po maratonie. Przezycia na gorąco.
http://bieganie.pl/?cat=83
ja też będę miała mnóstwo zdjęć to kilka wrzucę, naprawdę jest to niesamowite przeżycie dla startujących jak i kibiców!
8 komentarzy
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack

Aniu, zazdraszczam, bardzo pozytywnie
Iza, faktycznie przeżycie niesamowite! Tadeusz, który biegł, powiedział, że na trasie również wrażenia doskonałe. Cała trasa obstawiona jest przez kibiców, głośna muzyka, doping, picie co 2-3 kilometry, oznakowanie trasy co 1 milę, a najzabawniejsi ponoć byli piwosze, którzy w okolicach pub’ów częstowali maratończyków piwem:-)
Ja również
…no i rozumiem że jesteś tak pozytywnie zmotywowana że rozpoczynasz sama przygotowania do maratonu warszawskiego?…jak my w większości
Ania bardzo bym chciała przebiec maraton, oczywiście nastawiam się na moją sprawdzoną metodę:-) za dużo widziałam ludzi padających z wyczerpania na mecie, aby ryzykować inne rozwiązanie:-) ale widząc radość i entuzjazm tych co dobiegali w rewelacyjnym stanie, chciałabym to przeżyć. Ale chciałabym być w ich kondycji, jak pozdrawiali kibiców, ściskali rodzinę przed metą…
Twój guru twierdzi, że każdy może, co więcej…masz swojego wspomożyciela…pobiegnij z mężem
a dzieci zostawcie u Babci, albo gdzieś
No właśnie, więc mam nadzieję, że dobiec, dobiegnę lub dojdę do mety:-) W londynie też sporo osób maszerowało prznajmniej pod koniec:-) a jeśli chodzi o mojego męża to on faktycznie chce wziąć udział w maratonie, ale ja wolałabym, aby zaczął od połówki…może skończymy po prostu wcześniej:-)
Aniu, znajdziemy mu jakąś połówkę po drodze, żeby się sprawdził. Poza tym – koniecznie wystartujcie w pucharze maratonu…
Nie możecie zejść z trasy, w żadnym wypadku…
Dobrze, bedziemy walczyć do końca!